LEBOWSKI (fot. M. Grzegorczyk)
Gatunek: Art Rock
Miasto: Szczecin
Strona: lebowski.muzzo.pl

Nie oszukujmy się. Art rock, choć u nas bardzo lubiany, nie należy do mainstreamu. Poza mniejszymi serwisami, lokalnymi stacjami radiowymi i niestrudzonym Piotrem Kosińskim, media rzadko zajmują się promocją reprezentantów tego gatunku. Być może dlatego nie wszyscy mieli szansę trafić na debiut grupy Lebowski. A warto!

Płytę ”Cinematic” formacja wydała własnym sumptem kilka miesięcy temu. Wspominam o niej dziś: po pierwsze, z uwagi na to, o czym powyżej. Po drugie, cechą dobrych płyt, zatem i tej, jest ponadczasowość – a w takim razie, mniej ważne kiedy, ważne by w ogóle. :)

Pochodząca ze Szczecina formacja nie na darmo zatytułowała album, a właściwie koncept album – ”Cinematic”. W muzykę zawartą na płycie wplotła oryginalne dialogi pochodzące z klasycznych filmów polskiego i światowego kina, całość dedykując Tadeuszowi Łomnickiemu, Wojciechowi Jerzemu Hasowi, Zbigniewowi Cybulskiemu, Zdzisławowi Maklakiewiczowi i Leonowi Niemczykowi.

Nie zdradzę o fragmenty jakich dzieł X Muzy chodzi, by nie psuć wam zabawy. Za to nadmienię, że mimo szerokiej palety nastrojów i emocji, wielowątkowe kompozycje Lebowiskiego układają się w spójną, wciągającą opowieść. Co jest o tyle zaskakujące, że rozpiętość gatunkowa warstwy muzycznej sięga od minimalistycznych, ambientowych dźwięków, przez klimaty word music, aż po gitarowe odjazdy. Wszystko to nacechowane artrockową elegancją.

Wydawnictwo nie przeszło tak znowu bez echa, jak sugerowałby wstęp tego artykułu. ”Cinematic” zebrał pochlebne recenzje w ponad 20 krajach, w tym tak odległych, jak Kanada czy Brazylia. Mam wrażenie, że nie udało mu się jednak wyjść poza scenę szerokorozumianej muzyki progresywnej. Przynajmniej w Polsce. Szkoda. Jestem przekonany, że miłośnikom innych stylistyk, nie wspominając o kinomaniakach, Lebowski również dostarczyłby wielu pozytywnych doznań.

26 październik 2011, Brak komentarzy

Komentarze

Brak komentarzy do tego wpisu.

Dodaj komentarz