DŻOUK (fot. oficjalna str. zespołu)
Gatunek: Blues, Rock
Miasto: Węgierska Górka
Strona: dzouk.muzzo.pl

Udział w jury muzycznych konkursów do łatwych, ani przyjemnych nie należy. Konieczność przeciwstawienia własnych upodobań tzw. obiektywnym kryteriom (które tak naprawdę ciężko nawet zdefiniować) bywa torturą. W dodatku – wiem z doświadczenia – jakby się człowiek nie napocił, to i tak kogoś rozczaruje. W niedzielę, 18 marca – na zaproszenie organizatorów Browar Rock Festival – znalazłem się jednak w gronie osób ocieniających półfinalistów tej imprezy. Choć nie wszystkie zespoły dotarły i z trzech startujących mogliśmy nagrodzić aż dwa, lekko nie było.

W szranki stanęły blues-rockowy Dżouk oraz dwóch przedstawicieli ciężkich brzmień: From Afar oraz SDC skrzydlaści. Po tej ostatniej grupie wiele sobie obiecywałem. I rzeczywiście, mimo słabego nagłośnienia, zwłaszcza wokali (a ma dwa!), potwierdziła wszystko, co napisałem o niej po przesłuchaniu materiału demo, czyli tu, nie pozostawiając nikomu wątpliwości, że na awans do finału zasługuje.

Będzie w nim rywalizować m.in. z grupą Dżouk. Ta decyzja nie była już taka oczywista. Przynajmniej dla mnie. Z jednej strony muzycy sprawnie odświeżają blues-rockowe klimaty z lat 70. i są w tym, o dziwo – bo to bardzo młoda ekipa – naturalni, z drugiej koncert był zagrany zbyt zachowawczo. Pojawiały się wprawdzie instrumentalne, psychodeliczne odjazdy, które fajnie odrywały muzykę grupy od prostego bluesa spod znaku Dżemu, ale zagrane nazbyt statycznie nie porywały. Może to wynik braku klawiszy (na scenie stały, ale nijak nie dało się ich dosłyszeć), które na tym polu zawsze mają dużo do powiedzenia. A może chłopaków zjadła trema…

Dlaczego zatem do finału trafił Dżouk? Na tym etapie niedostatki można poprawić, zwłaszcza, że pomysłu i konsekwencji w jego realizacji ekipie z Węgierskiej Górki nie zabrakło, a zabrakło go kontrkandydatowi. Muzycy From Afar wyraźnie przeszarżowali z ilością patentów, co dało efekt chaosu i było mało zjadliwe. Choć może to słabe nagłośnienie nie pozwoliło docenić wszystkich smaczków materiału przygotowanego przez rzeszowską formacje, bo te zlały się w całość… Takie to właśnie męki przeżywa juror. Koniec końców postawiłem na bluesa, za którym nie przepadam (sic!).

Ps. Dziś raz jeszcze posłuchałem Dżouka na jego profilu i czuję się rozgrzeszony. Tam nieźle sobie poczyna. Solówki skrzą się energią; brzmienie ma odpowiednią temperaturę; wokal, choć chropowaty, hipnotyzuje. Warto zwrócić uwagę na teksty, te są wysokiej próby. Choć nie jest to miłość od pierwszego zasłyszenia, polecam wam sprawdzić tę grupę. Niebawem zadebiutuje pierwszą profesjonalną EP-ką.

21 marca 2012, Jeden komentarz

Komentarze

Jeden komentarz do tego wpisu.

  1. Michał on 2 kwietnia, 10:03

    Świetny zespół , pierwszy raz usłyszany na dniach Węgierskiej Górki w 2011 🙂 … Czekam na płyte !

Dodaj komentarz