FROSTBITE (fot. oficjalna str. zespołu)
Gatunek: Nu Metal
Miasto: Biała Podlaska
Strona: frostbitepoland.muzzo.pl

Przyjąłem sobie zasadę, że na blogu prezentuję sylwetki wykonawców stawiający dopiero pierwsze kroki w muzycznym show-biznesie. Dla bohatera dzisiejszego tekstu robię wyjątek. Na usprawiedliwienie mam, że Frostbite choć liczy sobie dekadę i ma na koncie sześć demówek – dotąd nie zaliczył oficjalnego debiutu.

Ja to się stało? Podejrzewam, że zaważył na tym fakt, że nu metal w Polsce się po prostu nie przebił, a w takiej stylistyce porusza się Frostbite. Pisząc: nie przebił – mam na myśli kręgi władne decydować o kontraktach i wydawnictwach, bo przecież fanów Korna, Deftones czy Limp Bizkit w naszym kraju nie brakowało i nie brakuje. Rodzime kapele taż powstawały, ale żadna na większą skalę nie zaistniała.

Jak wspomniałem, Frostbite ma na koncie sześć krążków: „Dark Side” (2003), „First Bite” (2004), „A Taste Of Things To Come” (2005), „Frostbite” (2007), ”The Point of No Return” (2009) oraz najświeższy ”SHARDS”, który ujrzał światło dzienne w styczniu tego roku.

Jaki jest? Funkowy, ciężki, melodyjny. Zawiera rapowane partie, ma zawodzące i wściekłe wokale (po angielsku i po polsku). ”SHARDS” ma właściwie wszystko co charakteryzuje nu metal, a Frostbite gra go sprawnie i kreatywnie (dodając tu i ówdzie hardcorowe i metalcorowe elementy).

Dzisiaj jednak potencjał komercyjny nu metalu jest jeszcze mniejszy niż kiedyś, a jego fani skurczyli się do grupy pasjonatów pamiętających lata świetności tej stylistycznej hybrydy. Trudno więc liczyć, by Frostbite właśnie teraz wypłynął na szerokie wody. Niemniej, chłopakom należą się brawa za upór i konsekwencje. Nagrali materiał niezły, choć nie dla każdego.

Ps. Cała demówka do odsłuchu na profilu grupy.

26 marca 2012, Brak komentarzy

Komentarze

Brak komentarzy do tego wpisu.

Dodaj komentarz