Archiwum kategorii ‘ Elektronika ’

”Rara Avis to spotkanie generowanej i modulowanej na żywo elektroniki oraz rdzennego brzmienia sitaru i dilruby (tradycyjnych instrumentów indyjskich)” – informują autorzy projektu.

Za treść i brzmienie Rara Avis odpowiedzialni są: multiinstrumentalista i muzyk sesyjny (m.in. Behemoth, Pogodno, T.Love, Masala Soundsystem) Tomasz Osiecki, znany jako Ragaboy, oraz LAL, czyli Andrzej Kasprzyk – muzyk legendarnego Kryzysu, a także producent.

Duet przy współpracy z wokalistką Mayą „Halue” Takeuchi, dzięki wkładowi której przytoczony opis projektu należy uzupełnić o: śpiewane w języku japońskim teksty, nagrał materiał, który opublikował właśnie pod nazwą ”Japan EP”.

Niezwykły talent członków grupy polega na tym, że potrafili z niepasujących do siebie – przynajmniej na pierwszy rzut oka (i ucha) – elementów stworzyć spójną, nowocześnie brzmiącą formę muzyczną, która, choć krótka (”Japan EP” to zaledwie cztery numery), intryguje i wciąga.

Scoffers jest młodym wrocławskim zespołem, który przygotował niezwykle eklektyczny debiut. Dzięki uprzejmości muzyków miałem przyjemność z jego fragmentami się zapoznać; mówię wam – to może być zacna płyta.

Usłyszymy na niej hipnotyczny i duszny trip hop wymieszany z lżejszymi klubowymi rytmami oraz mnóstwem samplowanych efektów pochodzących z winylowych płyt. Całości towarzyszą dźwięki gitary, skrzypiec i saksofonu, które nadają kompozycjom: raz elegancji, raz szaleństwa, a czasem i złowieszczego klimatu. I choć żadnego utworu Scoffers nie da się jednoznacznie gatunkowo sklasyfikować, to grupa na tyle zręcznie miesza ze sobą różne stylistki, że nie ma wrażania przesytu czy chaosu.

Twórczość formacji rozpina się gdzieś pomiędzy dokonaniami przedstawicieli Bristol Sound (np. Massive Attack), a konwencją wydawnictw firmowanych przez Ninja Tune – wyjątkowej londyńskiej wytwórni, słynącej z prezentowania światu eksperymentalnych wykonawców eksplorujących różne wątki muzyki elektronicznej, hip hopu czy eksperymentalnego jazzu. Scoffers swój debiut przygotował we własnym zakresie (wydawcą będzie ośrodek kultury Wzgórze Zamkowe – Lubin), ale wydaje się, że talentu by kiedyś do katalogu słynnego labla trafić mu nie brakuje.

Nie przegapcie więc pierwszego albumu Scoffers, za którym stoją: Marta Konik – wokal, gitara; Dj Mr.k – gramofony; Weronika Kowal – skrzypce; Nastazja Babska – piano, saksofon oraz Michał Pankowski – gitara. Premiera ”Special Nothing” niebawem.

Nowa marka

Październik 29, 2012 | Brak komentarzy | Elektronika, Metal

Choć projekt Nohra istnieje ledwie od miesiąca, stojący za nim muzycy do żółtodziobów nie należą. Działają więc sprawnie, czego efekt dostaliśmy w postaci singla z trzema utworami. Dodam, bardzo obiecującymi utworami.

Oficjalnie zespół Nohra został skrzyknięty przez Norę i Damiana Machej (ex. Horrida) 1 października 2012 w Kończycach Małych. Koncepcja projektu oraz pierwsze zarysy utworów sięgają jednak jeszcze 2009 roku, kiedy to duet pracował nad trzecią płytą rodzimej grupy. Zafascynowani niestandardowymi brzmieniami oraz wielowarstwową konstrukcją muzyczną, poszli wtedy drogą obejmującą zdecydowanie szersze spektrum twórczych eksperymentów niż wędrowała Horrida.

Jak wyjaśniają: ”Gdy początkiem 2011 roku rozpoczęto nagrania w Studio EWR w Kęszycy Leśnej było już pewne, że bezczelność i tupet warstwy tekstowej oraz elektroniczna agresja połączona z epicką megalomanią to nowa jakość, która musi być sygnowana inną marką”.

Tą marką ma stać się Nohra.

Realizację trzech pierwszych utworów powierzono Ignacemu Gruszeckiemu znanemu m.in. ze współpracy z Marcinem Borsem (Nosowska, Hey), basem zajął się Grzegorz Goły (również ex. Horrida, Tomasz Andrzejewski, Mariposa), a za bębnami gościnnie usiadł Piotr „Pienał” Pęczek (Horrorscope). Kompozycją, gitarami, programowaniem oraz preprodukcją zajął się Damian tworząc grunt pod wokale Nory. Nagrań dokonano we wspomnianym EWR Studio oraz we wrocławskim Fonoplastykonie.

Twórczość Nohry rzeczywiście wymyka się prostym klasyfikacją. Niby można znaleźć inspiracje metalowymi czy też nu metalowymi kapelami, industrialną elektroniką spod znaku Rammsteina, lub np. dynamiką i agresją rodzimego My Riot, ale to i tak niewiele znaczące tropy, nie wyczerpujące bogactwa stylistyki zespołu.

Premierę pełnoprawnego albumu Nohra zapowiada na wiosnę 2013. Jeżeli utrzyma taką formę może to być znaczący debiut nie tylko na metalowej scenie.

Utworów Nohry posłuchacie tutaj.

Fanem głosu Ilony Rudnik zostałem, gdy pierwszy raz usłyszałem nagrania projektu Ailo in Head, który współtworzy wraz z producentem Michałem Kushem. Pisałem o nim tutaj. Od jakiegoś czasu Ilona, występująca pod pseudonimem Ailo, zapowiadała solowa płytę. Poza utworem ”Serce”, nie pojawiały się jednak żadne konkrety. Aż do teraz.

Wokalistka związała się z wytwórnią Stay True Label i pod jej szyldem przygotowuje debiutancki album. Będzie nosił tytuł ”Mimika” i ukaże się jesienią 2012 roku. Jego premierę poprzedza maxi singel zatytułowany dokładnie tak samo, jak pierwszy solowy utwór – „Serce”, który jest już dostępny w pre-orderze.

Na limitowanym, ręcznie numerowanym i podpisanym przez Ailo wydawnictwie znajdują się cztery utwory, do których muzykę stworzyli Oliwa (to on odpowiada za utwór „Serce”), producent Teielte (U Know Me Records) i gdański muzyk, Stendek.

Jak mówi sama artystka: „Maxi singel to przedsmak tego co będzie działo się na albumie. Nie należy się sugerować klimatem singla ponieważ album kryje w sobie jeszcze więcej niespodzianek muzycznych…”.

Łatwo uwierzyć w tę obietnicę. Ailo ciągle kombinuje. Miesza style. Eksperymentuje. Raz łączy elektroniczne brzmienia z neo-soulem, innym razem rap z klubowymi wstawkami. Ci, którzy znają ”Wonderland” Ailo in Head wiedzą o czym mowa.

A jeśli dodać, że Ilonę inspirują tacy wykonawcy, jak m.in.: Erykah Badu, Lauryn Hill, Roisin Murphy, Nneka, The Roots czy Parov Stelar, i fascynacje te słychać w jej sposobie śpiewania, można być spokojnym, że album wart będzie przesłuchania (choćby po to by sprawdzić: jak obraną przez siebie stylistykę przełoży na nasze rodzime podwórko – materiał ma być bowiem w całości po polsku).

”Program typu talent show jest jak młotek. Sam w sobie nie ma żadnej mocy sprawczej. Jest tylko narzędziem, którego wykorzystanie zależy od osoby, która dostanie je do ręki” – mówił w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Marcin Prokop.

Nie zamierzam z prowadzącym ”Mam talent” polemizować – w przytoczonej kwestii całkowicie się z nim zgadzam. Chciałem wam przypomnieć za to Ifi Ude, artystkę, która, choć nie awansowała nawet do finału ”Must Be The Music”, ma szanse na udziale w polsatowskim talent show w pełni skorzystać.

Urodzona w Nigerii 26-letnia artystka (od dziecka mieszka w Opolu; jej matka jest Polką) potrafi nie tylko znakomicie śpiewać, ale także ciekawie pisze. W dodatku sama komponuje oraz zajmuje się produkcją. Nie boi się eksperymentów, w tym zestawiania ze sobą tak odmiennych muzycznych stylistyk jakimi są słowiański i afrykański folklor, nasycając całość nowoczesną elektroniką. Do tego śpiewa w trzech językach: polskim angielskim i ibo.

Pilotujące debiutancki album single „Fala” i „My Baby Gone” niewątpliwie potwierdzają zasadność pozytywnych ocen jurorów programu.

W dalszej części rzeczonego wywiadu Prokop porównując ”Mam talent” do młotka stwierdza: ”Jeden niechcący walnie się boleśnie w palec, inny kogoś zabije, a jeszcze ktoś zbuduje za jego pomocą piękny mebel”. I wnioskuje: ”Problemem nie jest brak utalentowanych wykonawców, tylko całego zaplecza – dobrych tekściarzy, kompozytorów, menedżerów. Dlatego na razie największe szanse mają ci, którzy są w stanie kompleksowo obsłużyć sami siebie”.

Biorąc pod uwagę renomę (mierzoną zachwytami mediów oraz krytyków) i rozpoznawalność, które Ifi zyskała startem w programie, oryginalność jej singli oraz powyższą diagnozę prezentera wydaje się, że wszechstronnie utalentowana Nigeryjka ma olbrzymią szansę okazać się niezwykle sprawnym stolarzem. Co ważne, nie tracąc przy tym nic z artystycznego poziomu swoich produkcji. Oby tak się stało. Trzymam kciuki!

Zaczęli tworzyć i koncertować w ubiegłym roku, a już zrobiło się o nich głośno. Pierwsze pozytywne recenzje Bubble Chamber dochodziły od organizatorów konkursu, nomen omen, ”Zrób Głośniej” (zespół walczył o występ na festiwalu Electronic Beats w Gdańsku i dotarł do finału); wczoraj w skrzynce mailowej znalazłem informację prasową, że grupa została wybrana do reprezentowania Polski w ramach Stage Europe Network i zagra na festiwalu Westerpop 2012 w Delft.

Stage Europe Network to międzynarodowe przedsięwzięcie zrzeszające kulturalne organizacje z sześciu europejskich państw, którego celem jest aktywizacja młodych muzyków poprzez oferowanie im szansy na naukę i wymianę doświadczeń w międzynarodowym gronie. Mogliście już o nim słyszeć, bo do tej pory uczestniczyło w nim kilka polskich grup m.in. Lovers in Uniforms i California Stories Uncovered. Szczegóły tutaj.

Wracając do Bubble Chamber – jest to autorski projekt Michała Góreckiego, trójmiejskiego basisty znanego ze współpracy m.in. z Proghma-C i Leszkiem Możdżerem, któremu towarzyszą: odpowiedzialny za instrumenty perkusyjne – Jacek Prościński i niejaki Nawias, czyli Jakub Ciosłowski – trójmiejski DJ i producent, na stałe rezydujący w Kopenhadze.

Zespół porusza się w obszarze muzyki elektronicznej – takiej mrocznej, ciężkiej i hipnotycznej. Jak sam przyznaje: ”garściami czerpiąc z estetyki dubstepu i drum’n’bass’u”. Jednakże, co stanowi o oryginalności i zarazem wartości tria – utwory rozpisuje i wykonuje na ”żywych” instrumentach. A robi to na naprawdę znakomitym poziomie!

W swojej krótkiej historii Bubble Chamber dzielił już scenę z takimi wykonawcami, jak: Dub FX, Ez Rollers czy Miloopa, a w styczniu 2012 roku wydał debiutancką EP-kę zatytułowaną ”Live @ S.F.I.N.K.S 700”.

Bez wątpienia warto zwrócić uwagę na ten trójmiejski kolektyw. Przy takim tempie zyskiwania przez niego popularności szybko może okazać się, że to nie tylko odkrycie na miarę lokalnej gwiazdy, ale ekipa mogąca wypłynąć na międzynarodowych wodach – za co trzymam kciuki.

Oby kariera Bubble Chamber potoczyła się choćby tak, jak np. Islandczyków z Of Monsters and Men, którym również organizacja Stage Europe Network udzieliła wsparcia (2010 rok), a którzy właśnie singlem ”Little Talks” wkraczają na nasze listy przebojów.