Wpisy otagowane jako ‘ singel ’

Karolina Skrzyńska zadebiutowała wiosną 2013 roku albumem zatytułowanym „W oddali”. Jeśli umknął waszej uwadze, jest dobra okazja by zaległość tę nadrobić. Polka zaprezentowała właśnie ”Przedwiośnie” drugi singel promujący płytę.

”Karolina Skrzyńska to niespokojny duch. Wokalistka, autorka muzyki i tekstów. Artystka podążająca własnym tropem, poszukująca inspiracji w książkach, podróżach, dźwiękach, naturze, ale także w rytmie codziennego życia. Nie uznaje podziałów kulturowych ani stylistycznych” – czytamy w notce prasowej.

Zwłaszcza ostatnie zadnie notki wydaje się być kluczowe. Autorka płyty „W oddali” nie tylko sięga po różne muzyczne gatunki, ale także, z jednej strony, okrasza je wieloma etnicznymi motywami, z drugiej, własną słowiańską wrażliwością.

I tak na debiucie Karoliny słychać folk, jazz, muzykę klasyczną, world i filmową. Oczywiście nie w czystej postaci. Stylistyki te się przenikają, a różnorodnym wokalizom Karoliny towarzyszą dźwięki instrumentów z wielu stron świata – usłyszeć można tak egzotyczne, jak santur (perskie cymbały), Oud (lutnia turecka), Dun Dun (wielki ludowy bęben) czy lirę korbową. Jeśli dodamy, że w brzmienie płyty zaangażowała się czołówka polskich muzyków (filharmonijnych, etnicznych, jazzowych i rockowych), wśród których znaleźli się Royal String Quartet czy muzycy na stałe współpracujący z Michałem Lorenzem lub Krzesimirem Dębskim, dostajemy obraz skali przedsięwzięcia.

Płyta ”W oddali” powstała w prestiżowym Studio 7 w Piasecznie, pod okiem Błażeja Domańskiego – producenta odpowiedzialnego za sukcesy brzmieniowe wielu płyt (ma na koncie sześć nominacji do Fryderyka i jedną statuetkę, za album grupy DagaDana), a wydana została przez Mystic Production.

”Przedwiośnie” doskonale oddaje klimat albumu. Folkowy zaśpiew nawiązuje do polskich ludowych tradycji, surowa forma i transowość przywodzi na myśl jakiś dziwny plemienny rytuał, zaś tempo kompozycji nadaje jej ambientowy klimat. Numer, mimo tej różnorodności, zachowuje spójny charakter. Dokładnie tak, jak cała płyta!

Dobra wiadomość dla fanów nurtu określanego jako early reggae bądź skinhead reggae, różnych odcieni ska, lub po prostu grupy CT-Tones. Toruńska formacja oficjalnie zapowiedziała płytowy debiut.

Wydawnictwo pilotuje singel „Hit My Soul!”, do którego powstało wideo. Produkcji towarzyszy następujące oświadczenie:

”CT-Tonsi siedzą w studio i nagrywają materiał na swoją długo wyczekiwaną pierwszą płytę, oprócz tego instrumentalnego utworu w przygotowaniu jest jeszcze 10 kompozycji. Odpowiedzialny za brzmienie i produkcje numerów, w tym „Hit My Soul!”, jest nie kto inny jak sam xRobBlack!”

xRobBlack to pochodzący ze Szczecina klawiszowiec, aranżer, kompozytor i producent muzyczny, w środowisku fanów jamajskich klimatów znany m. in. ze współpracy z takimi projektami jak: Wyspa Jabłoni, DeVersion, Inity Dub Mission czy Konopians.

Początki CT-Tones sięgają zespołu Skapoint, z którego wywodzi się część muzyków odpowiedzialnych za powstanie toruńskiej formacji. Obecny jej skład, w którym – jak zapowiadają sami zainteresowani – zamierzają podbić serca słuchaczy, tworzą Wiktoria Gołuńska (wokal), Maciek Wróblewski (gitara), Radek Witkowski (instrumenty klawiszowe), Jarek Dalke (gitara basowa) i Dżordż Makowiec (bębny).

Członkowie założyciele Teleport Magic współtworzyli i wspierali wiele różnorakich muzycznych projektów. Wojtek Dziurosz grał w grupach Loco Motive Sun i Jim Loveski; Estera Sławińska-Dziurosz w musicalach Teatru Rozrywki w Chorzowie. Na jesień tego roku zespół zapowiada debiutancki album, „Po drugiej stronie lustra”.

O ile EP-ka ”Deep Blue”, z 2009 roku, zawierała oniryczne, zaśpiewane po angielsku piosenki to nowy album wypełnią tylko polskie utwory. Zwiastujący go tytułowy singel jest przestrzenną, łagodną kompozycją utrzymaną w duchu eleganckiego, refleksyjnego popu.

Nagrania zostały zrealizowane w Red House Studio we współpracy z Piotrem Mędrzakiem (Urszula, Reni Jusis, Beata Bednarz), tam także zrobiono miksy; mastering został wykonany przez Jarosława Toifla ze studia MAQ Records.

Obecnie, obok państwa Dziurosz, Teleportowców tworzą: gitarzysta Paweł Krasowiecki, perkusista Wojtek Seifert oraz basista Tomek Michalik.

Płyta nagrywana była jednak w nieco innym składzie – Estera (wokale, piano), Wojciech (gitary, instrumenty klawiszowe, teksty), Grzegorz Szlęk (gitary), Sebastian Ziomek (perkusja, teksty) oraz Wojciech Zieliński (gitara basowa).

Jarosław Adryańczyk to mózg i gitara zespołu JAAD. Mateusz Pollun to wokalista, o którym zrobiło się głośno za sprawa „Bitwy na głosy”, gdzie wraz z drużyną Urszuli Dudziak dotarł do finału. Artyści zaprezentowali właśnie wspólną piosenkę „To tylko sen”.

Na razie wiadomo tyle, że singel jest zapowiedzią większego solowego projektu lidera JAAD, w którym ma wziąć udział kilku wokalistów z województwa lubuskiego. Autor przedsięwzięcia nie zdradził jeszcze ich nazwisk.

Mateusz swoją przygodę z muzyką rozpoczął w toruńskiej szkole muzycznej i kontynuował na Uniwersytecie Zielonogórskim na wydziale „Jazzu i muzyki estradowej”. Brał udział w wielu projektach muzycznych, takich jak: „Tribute to Jamiroquai”, „Father’s band” czy wspomnianej wcześniej ”Bitwie…”. Jak napisał na swoim profilu – przyszłość wiąże ze sceną.

Dobrych popowych wokalistów u nas jak na lekarstwo, choćby z tego względu projekt wydaje się godny uwagi. Zwłaszcza, jeżeli Jarkowi udałoby się namówić do współpracy tak utalentowanych ludzi, jak Mateusz.

Singla posłuchać można pod tym adresem.

Dla tych, którzy śledzą telewizyjne talent shows Hania Hołek nie jest nowym zjawiskiem. Wokalistka wystąpiła w „Bitwie na głosy” (drużyna Haliny Mlynkovej) i „Must Be The Music” (z grupą Hanka!!!). Dla reszty mam dobrą wiadomość – szykuje się debiut artystki uosabiającej nadzieję na dobry, profesjonalny pop.

Pierwszym zwiastunem płyty Hani był singel ”Ta noc”. Wokalistka wraz z grupą Hanka!!! wykonała go już w półfinale „Must Be The Music”. Teraz światło dzienne ujrzał nakręcony do niego klip.

Jurorzy zachwycali się barwą i siłą głosu, fani energią piosenkarki. Solowo wykonana produkcja jest nieco stonowana, ale wspomniane atuty są jak najbardziej zauważalne.

Niektórzy powiedzą, że ”Ta noc” to komercyjny produkt. Inni, że pop wysokiego sortu. Obie opinie są uprawnione i wcale się nie wykluczają.

Sama zainteresowana potwierdziła w jednym z wywiadów, że przywiązuje dużą wagę do poziomu wykonawczego. ”Potrafię zmieniać piosenkę nieskończoną ilość razy. W kwestiach muzycznych jestem trudna i bezkompromisowa” – mówiła.

Nie miałbym nic przeciw temu by Hania dołączyła do grona wokalistek podążających szlakiem wyznaczonym przez wykonawców z tzw. kręgu piosenki popularnej, ale niegłupiej.

Poczekajmy jednak na pełny album. Data premiery nie jest jeszcze znana. Wiadomo tylko, że wokalistka pracuje nad nim z producentem Arkiem Koperą (współpracował z m.in. chórem gospel Sound’n’Grace, raperem MC Silkiem i zespołem Dziewczyny), prywatnie partnerem życiowym.

Premiera debiutu Ludwika miała miejsce jesienią minionego roku; nie przeoczyłem, ale nie wspominałem wtedy o niej (tak, Ludwik to szyld pięcioosobowej grupy) chcąc zaczekać aż pojawi się na Muzzo.pl. Wydaje mi się, że miała tu już kiedyś swój profil, ale dziś pod hasłem ”Ludwik” widnieje zupełnie inny artysta. Więcej jednak nie zwlekam, bo nadarzyła się dobra okazja by zaległość nadrobić – zespół zaprezentował właśnie klip do kolejnego singla.

Po teledyskach: ”Bas” oraz ”Człowiek twarzy bez”, w którym gościnny udział wziął aktor i kabareciarz, Krzysztof Respondek, dostaliśmy obraz do nagrania ”Doceniaj to co masz”. Wszystkie trzy promują debiutancki album, ”Człowiek twarzy bez”. Krążek ukazał się nakładem należącego do Peji labela RPS Enterteyment.

Muzyka Ludwika, podobnie jak jego szyld, jest specyficzna. Zespół łączy rap z ciężkimi, gitarowymi riffami i elektroniką. Jeżeli pomyśleliście w tym momencie o Rage Against The Machine, Kornie, czy Limp Bizkit – potwierdzam te tropy. Zresztą do inspiracji wspomnianymi tuzami przyznają się sami zainteresowani. Wymieniają też Slipknota i podobnie jak jego członkowie występują w maskach.

Ludwik wziął udział w trzeciej edycji ”Must Be The Music”. Choć został doceniony przez jury, programu nie zawojował. Album radzi sobie lepiej, ale i tak uważam, że zasługuje na więcej. Cieszę się więc, że zespół nadal promuje zawarty na nim materiał. Ludwik na naszym rodzimym rynku to rodzynek, ale docenić trzeba nie tylko jego odmienność i bezkompromisowość, a przede wszystkim wyjątkową muzykę, która z tych cech wynika.

”Kompilacja energii męskiej części zespołu z nutą kobiecej delikatności tworzy niezwykle elektryczny ładunek emocjonalny, muzyczny obraz, obok którego nie można przejść obojętnie” – zapowiada singel ”Już się wyspałem” debiutujący zespół Photony.

Grupę tworzy kwartet: Jurek Delwo (gitara, wokal), Sławek Szudrowicz (gitara), Adam Rorat (instrumenty klawiszowe) i Paweł Kurek (perkusja). Każdy z nich sięgał wcześniej po różne muzyczne gatunki – panowie mają na koncie współpracę z takimi artystami jak Kasia Wilk, Marcin Rozynek czy Gabriel Fleszar, sami zaś współtworzyli grupy KtoTo, Anastasis i Amellia.

Piosenki przesłuchałem kilkakrotnie i przyznać muszę: zapowiedź nie mija się z prawdą! Utwór jest chwytliwy, pomysłowo zaaranżowany i zgrabnie zagrany. Po prostu ładny. Może nie wydeptuje jakiś nowych muzycznych ścieżek, ale na radiowy singel nadaje się idealnie – co już doceniła Radiowa Jedynka, gdzie był grany jako „Piosenka dnia”. Nie zdziwię się jeśli okaże się przebojem.

PS. Niestety nie udało mi się doszukać czyj jest ów damski, delikatny wokal. Na stronie grupy, w zakładce ”skład”, widnieje wprawdzie piąta osoba, ale ukrywa się pod inicjałami MM, a na fotce jej brak. Macie jakieś pomysły?

Na swoim profilu przedstawiają się jako: ”Kipiące rockandrollową energią trio z Opola”. Ale Rubin714 to nie tylko czad i wrzask, ale też kawał doskonałej, brudnej i agresywnej, choć przemyślanej muzyki. Grupa właśnie zaprezentowała nowy klip, pilotujący jej kolejną EP-kę.

Rubin714, nazywany także R714, tworzą: Michał Michalski (gitary, wokal), Andrzej Burzyński (gitara basowa) oraz Jarek Głuchowski (perkusja).

Zespół wykonuje muzykę, którą chyba najlepiej określić mianem garażowy rock – gitarowy jazgot spotyka się tutaj z niechlujnym wokalem i pokręconymi, naładowanymi ironią tekstami.

Trio ma na swoim koncie dwa wydane własnymi siłami wydawnictwa: debiutancki krążek ”Elektronika” (2011 rok) oraz EP-kę „Stereo EP” (2012). Na ten rok zapowiada kolejną małą płytę. Będzie nosić tytuł ”Tri EP”, a promuje ją singel ”Play With Matches”, do którego klip zrealizowany został w oparciu o materiały wideo dostępne w ramach ”Domeny publicznej”.

Kolegom z redakcji granie Rubin714 skojarzyło się z grupą Cloud Nothings. Ja pomyślałem o Japandroids, The Man i No Age. Wszystkie wymienione, to nawiązujące do tradycji gitarowego hałasu, ale jak najbardziej współczesne i świeżo brzmiące składy. A w dodatku odnoszące niemałe sukcesy. Nie widzę, a właściwie nie słyszę, artystycznych przeszkód by Rubin714 już wkrótce cieszył się podobnym uznaniem.

Polecać wykonawcę znając zaledwie jeden jego kawałek to ekstrawagancja, albo przynajmniej daleko posunięta naiwność. Ale skoro numer dobry, zaryzykuję.

Zespół nazywa się Calista. Pochodzi z Wejherowa, gdzie powstał w październiku 2011 roku, i wykonuje jazgotliwego, gitarowego rocka – przynajmniej w takim stylu utrzymany jest singel ”Innocent”.

Calistę tworzą: Izabela Boszke (wokal), Piotr Dębski (gitara) Robert ”Samurai” Karczewski (bas) i Łukasz ”Młody” Flizikowski (perkusja), czyli – jak kwartet zwykł się przedstawiać – ”cztery świetnie zapowiadające się wejherowskie talenty”.

Zaledwie po roku wspólnego grania grupa rozpoczęła pracę nad płytą. Z informacji dostępnych w sieci wynika, że będzie nosić tytuł ”No Way Out” i już niebawem ujrzy światło dzienne.

Cóż, czekam. Z niecierpliwością!

”Mądra, miła, ładna, zgrabna i sprytna” – tak opisuje sama siebie w najnowszym singlu ”Super Girl”, Guova, włodawska raperka, która zadebiutowała właśnie płytą ”Śmietnik”.

Artystka, urodzona jako Aleksandra Głowińska w 1992 roku tworzy od trzech lat. Cechą charakterystyczną jej utworów jest specyficzne wykorzystanie różnorodnej elektroniki – od szybkich, surowych i prostych bitów, przez beatboxowe wstawki, po elementy drum and bassu, której towarzyszy klasyczny rap. Co istotne, mimo takich podkładów kompozycje Guovy są lekkie i przestrzenne.

Krążek ”Śmietnik” zawiera 18 premierowych utworów utrzymanych w takim właśnie stylu.

”Różnorodność, innowacyjność, lekkość, humor zostają przełamane nieszczęśliwą miłością, chorobą czy oldschoolowym flow” – napisał w zapowiedzi wydawnictwa jego promotor.